czwartek, 1 lutego 2018

Fortuna kołem się toczy

Ja i mój blog jesteśmy nudni - być może to prawda. Czym zatem różnię się od innych blogerów? Staram się być sobą (nawet nudną sobą) w sposób słownie kreatywny. Ja naprawdę lubię blogować, nie mam w tym ukrytego celu czy interesu.

W świecie realnym nie chwalę się swoją blogową pasją, zaś w świecie wirtualnym niektórzy czasem pytają: a po co ci to, a na co? Skoro na tym nie zarabiasz, to na co ci to potrzebne? No widoczne do czegoś potrzebne.

Fortuna kołem się toczy

Nie rozumiem ludzi, którzy zakładają blog wyłącznie z myślą o zarabianiu. Od zarabiania pieniążków jest praca, a nie blogowanie. Inna sprawa jest taka, że blogi założone wyłącznie w celach zarobkowych bardzo szybko znikają z sieci lub są porzucane przez ich autorów. Widocznie bez pasji do pisania zwyczajnie się nie da, pieniądze to nie wszystko.

Żyje się za pieniądze, a nie dla pieniędzy - choć właściwie mnie samej też ciężko jest odnaleźć tę magiczną granicę. Nigdy nie byłam rozrzutna, bo w domu nauczono mnie oszczędności. Takie rzeczy jak np. wyjazdy, wakacje to dla mnie luksus - a dla większości ludzi norma. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Większość ludzi nie wyobraża sobie życia bez samochodu - a ja od zawsze żyję bez samochodu i samochód nie jest mi do niczego potrzebny. Jeśli mogę, to wolę przejść się spacerkiem, a w razie potrzeby mam autobusy.

Nie potrzebuję wakacji, żeby żyć i nie potrzebuję samochodu, żeby żyć. Nie potrzebuję też perfum, bo wychodzę z założenia, że mam wodę, mydło i dezodorant. Perfumy to dla mnie zbędny wydatek.

Tęsknię za jakąś własną kawalerką, ale we współdzielonym mieszkaniu też umiem przeżyć. Dawno temu na studiach nocowałam w tanich pokojach wieloosobowych, bo szkoda mi było przepłacać za jedynkę - przeżyłam i w tłumie, dałam jakoś radę.

Z drugiej strony przed przeprowadzką do dużego miasta zastanawiałam się nad pokojem współdzielonym, a nie nad mieszkaniem współdzielonym - żeby było jeszcze taniej. W końcu jednak doszłam do wniosku, że dziada z siebie robić nie będę. Co innego na studiach na czas zjazdów pomieszkiwać w tanich noclegach w pokoju wieloosobowym, a co innego pracując mieszkać na stałe z obcą osobą w pokoju. Nie, no to już by była chyba przesada. Jednak własne kilka metrów kwadratowych mimo wszystko dobrze jest mieć, tam już pal licho kuchnię i łazienkę.

Fortuna kołem się toczy

Cieszę się z tego, co mam, a jednak nie wyklucza to faktu, że chciałabym mieć chociaż trochę więcej i żyć na trochę lepszym poziomie. Zdaję sobie sprawę, że ludzi w moim wieku stać co najmniej na wynajem kawalerki, a ja jeszcze niedawno mieszkałam w domu rodzinnym i byłam na utrzymaniu jako bezrobotna. Teraz jest lepiej, ale na własnym M długo jeszcze nie będę, o ile w ogóle kiedyś.

Przy życiu, tradycyjnie już, trzyma mnie nadzieja. Jest lepiej, to może kiedyś będzie jeszcze - choć odrobinę - lepiej? W końcu nie od dziś wiadomo, że fortuna kołem się toczy. I owocem.

2 komentarze:

  1. W zarabianiu na blogach nie widzę nic złego, czasami też na tym zarabiam, ale nie zakładałam bloga wyłącznie dla kasy. Gdyby tak było to poddałabym się już po kilku miesiącach, a tak bloguję już 6 lat i jeszcze mi się to nie nudzi. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat to czy ktoś bloguje dla kasy czy nie - nie mój biznes. Kiedyś myslałam o o tym, lecz uznałam - na co mi to? Może kiedyś będzie to warte, a na dziś dzień -jestem, żyję i dobrze się mam.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie tekstów jest zabronione.

Wszelkie prawa zastrzeżone.