Wszyscy jesteśmy Bokserami

W pracy nieraz pojawiają się dylematy. Dylematy typu: zostawać po godzinach czy nie zostawać? Robić sobie przerwy czy nie robić? Reagować czy nie reagować? A jeśli już reagować, to jak?

Wszyscy jesteśmy Bokserami

Dowiadujesz się, że niektórzy z pracowników będący na tych samych stanowiskach i dodatkowo w tym samym pokoju... zarabiają więcej. Na tej podstawie prosisz o podwyżkę i słyszysz, że 'może kiedyś, może za parę miesięcy, to nie jest taka prosta sprawa'. Zostajesz łagodnie spławiony i co masz z tym fantem zrobić? Pierwsza możliwość: unosisz się honorem i składasz wypowiedzenie. Druga możliwość: trwasz w tej robocie i robisz dalej to, co do tej pory. Pierwsza możliwość wydaje się rozsądniejsza, ale niesie ze sobą niebezpieczeństwo w postaci bezrobocia.

Albo inna sytuacja: robisz w biurze na zleceniu i każą ci zostawać w pracy po godzinach. Teoretycznie robisz to samo, co pracownicy na etacie, tyle że... jesteś na zleceniu. Nie przysługują ci żadne urlopy i nic nie dostajesz za nadgodziny, bo teoretycznie to zlecenie, więc masz zrobić i już, nie dostajesz za godzinę. I tak mija te osiem godzin, a tu robota nieskończona. To musi być skończone dzisiaj, tamto najpóźniej jutro, a jeszcze co innego - pojutrze. I co? Wstaniesz sobie i pójdziesz do domu? Wiadomo, że nie - jesteś osobiście odpowiedzialny za te wszystkie sprawy. W rezultacie stajesz się osłem harującym po godzinach ZA DARMO. Bo nikt inny tego nie zrobi, tylko ty. Gdy wracasz, ledwo widzisz na oczy, i jedyne, czego chcesz, to zjeść coś i iść spać. To samo w przypadku stażu: na stażu czy przygotowaniu zawodowym nikt za nadgodziny płacić nie będzie, więc orzą w ciebie i nawet każą przychodzić ZA DARMO w weekendy. Po jakimś czasie dochodzi do ciebie, że jesteś darmową siłą roboczą - jak ten koń z Folwarku Zwierzęcego. Harował, harował, a i tak go do rzeźni oddali. Ciebie oddadzą na bezrobocie bez mrugnięcia okiem.

Dajesz się robić w wała każdego dnia i niekiedy nawet tego nie zauważasz. Przypadkowo dowiadujesz się, że koledzy z pokoju na tym samym stanowisku zarabiają więcej i nic z tym nie możesz zrobić. Możesz wprawdzie unieść się honorem i zwolnić się - tylko co dalej? Tak samo ty za nadgodziny nie dostajesz nic, zaś pracownicy na etacie dostają.... i co z tym zrobisz? Nic, jak się nie podoba, to bezrobocie czeka z otwartymi ramionami.

W pracy potrafią robić ludzi w chuja otwarcie i bez wyrzutów sumienia. Jedyne, co można na to poradzić, to szukać dalej. Może znajdzie się coś lepszego, a jak nie... no to nie. Przeżyłam bezrobocie, przeżyłam przeprowadzkę, mieszkam z obcymi ludźmi - bo na kawalerkę mnie nie stać, więc upokorzenie też jakoś przeżyję.

Może kiedyś będzie normalnie.
Share:

2 komentarze:

  1. myślę,że tak wszędzie nie tylko w pracy
    ciekawy wpis i blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę, że rynek pracy się zmienia - wreszcie to pracownicy zaczynają dyktować warunki. Przynajmniej w moim regionie tak jest.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© Relewantna. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zapisz się na newsletter

* indicates required

Subskrybuj blog

Wpisz swój adres e-mail:

Zamów powiadomienia o nowych postach

Kim jest Relewantna?

Kim jest Relewantna?

Dołącz do obserwatorów bloga

Popularne posty

Ostatnie posty

Archiwum bloga

Kategorie wpisów

Asertywność (20) Bezsenność (12) Czas (28) Emocje (46) Hejt (15) Linkowe Party (1) Noc (11) O mnie (2) Obojętność (15) Polityka (3) Praca (23) Święta (5) Wstęp (1) Zmęczenie (33)
Kopiowanie tekstów jest zabronione.

Wszelkie prawa zastrzeżone.