sobota, 14 kwietnia 2018

Wszyscy jesteśmy Bokserami

W pracy nieraz pojawiają się dylematy. Dylematy typu: zostawać po godzinach czy nie zostawać? Robić sobie przerwy czy nie robić? Reagować czy nie reagować? A jeśli już reagować, to jak?

Wszyscy jesteśmy Bokserami

Dowiadujesz się, że niektórzy z pracowników będący na tych samych stanowiskach i dodatkowo w tym samym pokoju... zarabiają więcej. Na tej podstawie prosisz o podwyżkę i słyszysz, że 'może kiedyś, może za parę miesięcy, to nie jest taka prosta sprawa'. Zostajesz łagodnie spławiony i co masz z tym fantem zrobić? Pierwsza możliwość: unosisz się honorem i składasz wypowiedzenie. Druga możliwość: trwasz w tej robocie i robisz dalej to, co do tej pory. Pierwsza możliwość wydaje się rozsądniejsza, ale niesie ze sobą niebezpieczeństwo w postaci bezrobocia.

Albo inna sytuacja: robisz w biurze na zleceniu i każą ci zostawać w pracy po godzinach. Teoretycznie robisz to samo, co pracownicy na etacie, tyle że... jesteś na zleceniu. Nie przysługują ci żadne urlopy i nic nie dostajesz za nadgodziny, bo teoretycznie to zlecenie, więc masz zrobić i już, nie dostajesz za godzinę. I tak mija te osiem godzin, a tu robota nieskończona. To musi być skończone dzisiaj, tamto najpóźniej jutro, a jeszcze co innego - pojutrze. I co? Wstaniesz sobie i pójdziesz do domu? Wiadomo, że nie - jesteś osobiście odpowiedzialny za te wszystkie sprawy. W rezultacie stajesz się osłem harującym po godzinach ZA DARMO. Bo nikt inny tego nie zrobi, tylko ty. Gdy wracasz, ledwo widzisz na oczy, i jedyne, czego chcesz, to zjeść coś i iść spać. To samo w przypadku stażu: na stażu czy przygotowaniu zawodowym nikt za nadgodziny płacić nie będzie, więc orzą w ciebie i nawet każą przychodzić ZA DARMO w weekendy. Po jakimś czasie dochodzi do ciebie, że jesteś darmową siłą roboczą - jak ten koń z Folwarku Zwierzęcego. Harował, harował, a i tak go do rzeźni oddali. Ciebie oddadzą na bezrobocie bez mrugnięcia okiem.

Dajesz się robić w wała każdego dnia i niekiedy nawet tego nie zauważasz. Przypadkowo dowiadujesz się, że koledzy z pokoju na tym samym stanowisku zarabiają więcej i nic z tym nie możesz zrobić. Możesz wprawdzie unieść się honorem i zwolnić się - tylko co dalej? Tak samo ty za nadgodziny nie dostajesz nic, zaś pracownicy na etacie dostają.... i co z tym zrobisz? Nic, jak się nie podoba, to bezrobocie czeka z otwartymi ramionami.

W pracy potrafią robić ludzi w chuja otwarcie i bez wyrzutów sumienia. Jedyne, co można na to poradzić, to szukać dalej. Może znajdzie się coś lepszego, a jak nie... no to nie. Przeżyłam bezrobocie, przeżyłam przeprowadzkę, mieszkam z obcymi ludźmi - bo na kawalerkę mnie nie stać, więc upokorzenie też jakoś przeżyję.

Może kiedyś będzie normalnie.

3 komentarze:

  1. myślę,że tak wszędzie nie tylko w pracy
    ciekawy wpis i blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę, że rynek pracy się zmienia - wreszcie to pracownicy zaczynają dyktować warunki. Przynajmniej w moim regionie tak jest.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie tekstów jest zabronione.

Wszelkie prawa zastrzeżone.