sobota, 21 lipca 2018

Mrożona kawa to nie zawsze frappe

Zawsze jest tak, że po każdym wydarzeniu coś w nas zostaje. Każdy dzień, każde drobne wydarzenie w jakiś sposób nas kształtuje. Nawet, jeśli tego nie chcemy, to i tak nas kształtuje. To, kim teraz jesteśmy, to efekt minionych chwil, przeżytych dni, lat. Patrzę na swoją twarz i wiem, że inaczej patrzę na nią teraz, a inaczej patrzyłam kilkanaście lat temu.

Mrożona kawa to nie zawsze frappe



Mawia się czasem 'nikt nie powiedział, że będzie łatwo'. Z drugiej strony nikt nie przygotował mnie na trudności i nadmiar emocji bądź ich niedobór. Podobno jeśli coś nie idzie po naszej myśli i zgodnie z planem, nazywa się to 'doświadczeniem życiowym'. A jeśli ktoś nie miał wcześniej żadnego planu, to znaczy, że nie ma doświadczenia życiowego?

Chciałabym móc powiedzieć, że jest super. Ale nie jest. Jest za to lepiej niż 3 lata temu i gorzej niż 13 lat temu. Jest... no jakoś tam. Jakoś tam leci to życie, płynie z prądem nurtu życia rzeki i takie tam. Na pewno jakoś jest - i to najważniejsze. Najgorzej jest, gdy w ogóle nie jest i nawet siebie gdzieś po drodze się zgubiło. Budzisz się i odkrywasz, że nie jesteś sobą i chyba nawet nigdy sobą nie byłeś/aś. Ktoś odebrał ci siebie, coś sprawiło, że sobą nie jesteś. Chcesz odkryć siebie na nowo, ale w ogóle siebie nie znasz, i świat też cię nie zna.

Dotychczas życie nauczyło mnie powściągliwości w okazywaniu emocji oraz konieczności posiadania jakichś emocji. Bo gdy nie masz emocji, to tak, jakby ciebie nie było. Nawet siedząc w bryle lodu można czuć zimno, chłód, a można nie czuć już nic i tym chłodem samemu się stać.

Część ludzi nie wie, jak to jest być taką bryłą lodu, chłodem zamkniętym w danym miejscu i czasie. Mówią 'wyjdź do ludzi, inni mają gorzej, znajdź sobie kogoś, chcieć to móc, zrób z cytryny lemoniadę'. Mogę dodać do tej wspaniałej lemoniady nawet siebie w kostkach lodu, ale to nie zmieni tego, że tym lodem wciąż będę. Kiedy się rozpuszczę, żadna lemoniada mnie nie wskrzesi.

Zdarza się nieraz, że mówią ci bardzo wprost: chyba nie jest tak źle. W domyśle: daj spokój, przesadzasz. W końcu wystarczy 'wyjść do ludzi'. A co, jeśli tych ludzi już nie ma? Co, jeśli nie ma już do kogo wychodzić?

Mrożona kawa to nie zawsze frappe

Patrzę na swoją twarz i wiem, że inaczej patrzę na nią teraz, a inaczej patrzyłam kilkanaście lat temu. Coś mnie ukształtowało - i nie do końca tak, jak ukształtować powinno. Coś poszło nie tak, ale mimo to jestem tu i teraz. Przeżyłam to, co przeżyłam - nie przeżyłam tych dobrych chwil, które przeżyć powinnam. Czemu tak się stało? Czemu jestem tym, kim jestem, a nie jestem tym, kim stać się chciałam? Wiem czemu i jednocześnie nie wiem. Racjonalna ambiwalencja zamknięta w zwykłym lustrzanym odbiciu.

Dzisiaj chyba mam ochotę na kawę, a nie na lemoniadę. Lubię kawę za prostolinijność.

3 komentarze:

  1. Cóż z wiekiem inaczej wszystko postrzegamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w odnajdywaniu siebie :) Masz rację, nie jest to proste, a określiłaś to w pięknych słowach i bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całe nasze życie polega na dopasowaniu, odnalezieniu i kształceniu siebie, poznawaniu i rozumieniu innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie tekstów jest zabronione.

Wszelkie prawa zastrzeżone.