niedziela, 12 sierpnia 2018

Pamiętaj, żeby nie być palantem

Tak czasem w życiu się składa, że pada deszcz, ale ciebie to nie martwi, bo masz gdzie i z kim się przed nim schronić. Ulewa żadna ci nie straszna, bo masz ogromny parasol i szczelne kalosze. Burze, gradobicia... a kto by się tym przejmował? Grad trochę posypie i przestanie, pioruny też wiecznie strzelać nie będą.

Pamiętaj, żeby nie być palantem


Ale są też tacy, którzy boją się burzy. Mają prawo? Mają. Są tacy, którzy boją się deszczu, boją się gradobicia. Mają prawo? Mają. Być może kiedyś o mało nie trafił w nich piorun, może dostali zapalenia płuc po wyjściu na ulewę bez parasola - tego przecież nie wiemy. A może przecieka im dach w domu i leje się na głowę - też tak może być.

Albo czasem w życiu tak się składa, że uwielbiasz słońce, kochasz gorące dni. Upały, wysokie temperatury, żar lejący się z nieba - to jest twój żywioł. Żadne słońce, żadne promienie UV nie są ci straszne, w czasie lata czujesz się jak ryba w wodzie.

Ale są też tacy, którzy męczą się w upały, którym żar lejący się z nieba wcale nie sprzyja. Marzą tylko o tym, aby schować się gdzieś w cieniu i przeczekać, aż duchota i skwar wreszcie miną. Mają prawo? Mają. Być może mają oczy wrażliwe na słońce, może mają problemy z nadciśnieniem, może oni bądź też ktoś z ich bliskich padł ofiarą udaru cieplnego - tego przecież nie wiemy. A może mieszkają blisko dachu, gdzie jest najgoręcej albo w małej klitce, gdzie brak jest przewiewów i męczą się przez to potwornie - też tak może być.

Każdy z nas jest inny, każdy ma inne przeżycia, doświadczenia i każdy na te przeżycia, doświadczenia inaczej reaguje. Jeden założy kalosze i niestraszne mu żadne kałuże, a drugiego na te kalosze nie stać albo przez przypadek kupi nieszczelne. Albo nie kupi ich na czas i nie wie, co ze sobą zrobić w czasie deszczu. Jednemu niestraszny upał, a drugi rozpływa się i przeżywa katusze. Każdy jest inny i każdy inaczej reaguje. Tak jak z lekami: co jednemu pomaga, drugiemu może zaszkodzić.

Kiedyś lekarz przepisał mi pewien lek, bardzo zachwalany i podobno rewelacyjny. U mnie w rodzinie też go brali i im pomagał. Jak ja zareagowałam na ten lek? Potwornym krwawieniem z dziąseł, rzyganiem, biegunką, silnymi bólami głowy, trzęsawką i nawet nogi mnie bolały, ciężko mi było chodzić. Lekarz kazał natychmiast odstawić. Innym razem dostałam po leku wysypki i wylądowałam na pogotowiu - a ponoć lek rewelacyjny i sporo ludzi go bierze. Co jednemu pomaga, drugiemu szkodzi, a dlaczego? Bo każdy jest inny i inaczej reaguje.

Skoro więc wiesz, że każdy jest inny, to czemu tak łatwo przychodzi ci ocenianie drugiego człowieka? Ocenianie, osądzanie, dawanie głupawych dobrych rad z dupy? Czemu tak łatwo przychodzi ci wywyższanie się nad kimś, naśmiewanie się z niego? Mówienie: 'o, bo ja to sobie poradziłem!'. Ty sobie poradziłeś, a ktoś inny nie - i co z tego? Może gdybyś był w skórze tego drugiego człowieka, którym tak gardzisz, to nie udźwignąłbyś jego problemów, jego bagażu życiowego  i doszedłbyś do wniosku, że on i tak nieźle sobie w życiu radzi? Siedzisz w czyjejś głowie, jesteś w jego skórze, szedłeś jego drogą życiową, przeżyłeś dokładnie jota w jotę to, co on? Jeżeli nie, to kto dał ci prawo do oceniania go?

Pamiętaj: nie bądź palantem bez krztyny empatii.

3 komentarze:

  1. Fantastycznie napisane, prosto i logicznie :)
    Ja ostatnio usłyszałam, że kiedy skarżę się, że mam nieciekawą sytuację, to obrażam ludzi, którzy mają gorzej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Daleka jestem od oceniania innych, niech każdy żyje według własnych wartości. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nikt z nas nie lubi być oceniany ani prywatnie a ni służbowo. Wiadomo w pracy zawsze bedziemy oceniani, dlatego prywatnie dajmysobie i innym spokój i żyjmy bez ocen, zajmujac się sobą. Oceniac mozemy siebie żeby się rozwijac i byc lepszymi we włąsnym mniemaniu

    OdpowiedzUsuń

Kopiowanie tekstów jest zabronione.

Wszelkie prawa zastrzeżone.