Orzę i orzę, a w gruncie rzeczy

Asertywność od zawsze była dla mnie ogromnym problemem. Dziś też w pracy miałam okazję o siebie zawalczyć, a nie zawalczyłam. Teraz jestem na siebie wkurwiona i sfrustrowana w chuj. Powinnam stworzyć jakiś ładny wstęp do wpisu, ale mi się nie chce. Wykrzyczałabym się, a następnie powiedziała szczerze, co myślę. Orzą we mnie, a ja daję w siebie orać - no co tu ukrywać?

Orzę i orzę, a w gruncie rzeczy

Daję w siebie orać i przez to cierpi moje zdrowie: fizyczne i psychiczne. Wszyscy udają, że jest ok, bo przecież ja i tak wszystko zrobię bez słowa, prawda? Wszystkim jest wygodnie, bo ja bez sprzeciwu wszystko zrobię. Najgorszą robotę można zostawić mnie, a sobie wziąć lżejszą. Ludzie myślą tylko o własnych dupach, byleby im było wygodnie. Jak trzeba zrobić coś trudniejszego, to wszyscy uszy po sobie chowają.

Ludzie - i nic więcej dodawać nie trzeba. Po prostu ludzie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz