czwartek, 12 października 2017

Ciężko nie płakać

Dzisiaj przepłakałam prawie cały dzień. Płakałam i płakałam, przed chwilą oglądałam materał o psach z pseudohodowli i dalej płakałam. Teraz też łzy mi lecą. Kiedy pomyślę, jaki ten świat jest zjebany i jak wiele zła na nim się dzieje, to odechciewa się żyć i ogólnie wszystkiego się odechciewa.

Ciężko nie płakać

Może nawet teraz - w chwili, gdy piszę ten post - jakiś pies właśnie umarł z głodu, inny został przywiązany w lesie, a jakieś dziecko ukrywa się pod łóżkiem przed pijanym ojcem. Taki świat.

Z pracy mnie wyrzucą czy nie wyrzucą? - ot, taka tam ruletka. Przetrwam kolejny dzień w pracy czy nie przetrwam? Pewności nigdy nie ma. 

Jednego dnia słodki szczeniaczek, drugiego bezdomny pies. Jednego dnia pracownik, drugiego dnia bezrobotny. Zmienia się to wszystko, ciężko nie płakać.

1 komentarz:

  1. Ostatnimi czasy też zdałam sobie sprawę z okropności rozgrywających się w tym teatrze nieszczęść,których inicjatorami są ludzie. Dziwi mnie fakt,że mimo bycia w XXI wieku jesteśmy mentalnie zacofani mimo powszechnie głoszonych zasad "szacunku do życia".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie czytam, nawet jeżeli nie odpowiadam.

Wpis z września 2017 r.

Sobą dla siebie... i dla czytelników

Przez 8 długich lat byłam blogerką. Taką sobie, ale zawsze to coś. Blogowałam, pisałam, tworzyłam, budowałam mozolnie blogi. A teraz zaczyn...

Popularne wpisy w ostatnim roku