Czy internet staje się martwy?

Ostatnio trafiłam na tzw. teorię spiskową określaną jako teoria martwego internetu. Zakłada ona, że od ok. 2018 roku internet przejęły głównie boty i automaty, zaś większość interakcji w sieci została zdominowana przez sztuczne twory, a nie żywych ludzi. Brzmi z lekka przerażająco, ale muszę przyznać, że... coś w tym jest. Nie da się ukryć, że obecny internet nie jest już taki sam, jak internet sprzed 10 lat.

Teraz jest taka technologia, że potrafią podrobić twój głos i zadzwonić do kogoś podszywając się, potrafią przejąć twoje konto np. na facebooku i wysłać wiadomość z prośbą o pieniądze. I to się naprawdę dzieje, dostałam wiadomość od znajomej na fb z prośbą o dołączenie do jakiegoś programu czy konkursu, po czym się okazało, że ktoś przejął jej konto. Więc to nie są wymysły rodem z filmu s-f, tylko to się dzieje w rzeczywistości, na co dzień. Minie kilka lat i już nie będziemy potrafili odróżnić wytworów AI od prawdziwych zdjęć, filmów czy osób w sieci. Aż dojdziemy do momentu, w którym już nie będzie się chciało nikomu tego odróżniać.  

Czy internet staje się martwy?

Teraz automaty dzwonią do ciebie, żeby cię zapisać do jakichś dziwnym programów i mamy szczęście, bo jeszcze da się odróżnić, że to automat. Za parę lat już nie będzie można odróżnić przez telefon automatu od żywego człowieka. AI potrafi tworzyć zdjęcia, muzykę, filmy i dyskutować z tobą w sieci. Niedługo zacznie to być takie pole do nadużyć i oszustw, że trzeba będzie mieć oczy dookoła głowy. Nawet na głupim portalu randkowym jest pełno botów. Facet na zdjęciach jest mega przystojny jak z żurnala, zaczyna gadkę zawsze tym samym tekstem, wciska historię o bogatym wujku z własną siecią hoteli, a po paru zdaniach nagle namawia nachalnie na zapisanie się do jakichś kryptowalut - i już wiadomo na 100%, że bot. Pytasz o coś, a on odpowiada jakimś tekstem z dupy. Znalazłam gdzieś poradę, że wtedy trzeba poprosić, by napisał jakieś słowo, np. słoń, pomidor czy jakiekolwiek inne. Jeśli nie napisze, tzn. że to na pewno bot. Za parę lat je napisze i na tym polega problem. Już nie będzie można odróżnić bota od żywego człowieka i wszyscy się z tym pogodzimy, bo niby jaki będziemy mieli wybór? Inna sprawa, że te boty pod względem bogactwa słownictwa i prowadzenia rozmowy to często się na wyższym poziomie niż prawdziwi użytkownicy portali randkowych - i to być może jest bardziej przerażające niż same możliwości technologiczne. Sztuczna inteligencja wygrywa z prawdziwą głupotą.

W dzisiejszych czasach musimy się pogodzić z tym, że internet już nie należy do ludzi. Nawet CV często obecnie jest oceniane przez boty, a nie przez prawdziwych rekruterów. W dużych organizacjach prawdziwi rekruterzy weryfikują tylko te CV, których wstępnie nie odrzucił algorytm. Wpisujesz się w wymagania bota albo nie. Bot decyduje o tym, czy przechodzisz do następnego poziomu rekrutacji. O tym, że cię odrzucili, również informuje cię bot. Albo i nie, bo przecież normą jest nadal nieodzywanie się w przypadku odrzucenia. To jedno się nie zmienia na przestrzeni lat.

Może brzmię jak jakiś dziaders, ale mnie osobiście przeraża aż takie wnikanie technologii w życie ludzi. AI stwarza tak wielkie pole do nadużyć, manipulacji i oszustw, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co nas czeka. To już nie jest nowinka technologiczna w stylu smartfona, kasy samoobsługowej czy innego odtwarzacza mp3, nad którą mamy kontrolę. To jest coś takiego, co może sprawić, że nie odróżnimy już prawdy i rzeczywistości od manipulacji. Na razie to wszystko jeszcze raczkuje i można odróżnić bota od człowieka, ale znając życie to za parę lat ai nauczy się udawać nas perfekcyjnie. To oznacza w praktyce nową plagę oszustw, a także manipulacji i kryptoreklamy ze strony większych korporacji. 

Czy internet staje się martwy od 2018 roku? Niestety trochę tak to wygląda. Więcej botów i ich wytworów niż ludzi. Więcej wirtualnych asystentów niż prawdziwych. Więcej reklam niż treści. Więcej cenzury niż prawdy. Czy boję się, że AI zabierze mi pracę? Pewnie, że się boję.  

Mówi się, że weszły kasy samoobsługowe i "nic takiego się nie stało". Trochę jednak się stało. Jeśli wcześniej było 6 kasjerek na 6 kas, a nagle zrobili np. 2 kasy i 4 samoobsługowe, to wystarczą im 3 kasjerki: 2 na normalne kasy i jedna do obsługi kas samoobsługowych. Co nasuwa prosty wniosek, że pozostałe 3 kasjerki poszły do zwolnienia. Ewentualnie jedną łaskawie zostawili, by miał kto towar na sklepie roznosić. Z punktu widzenia osób pracujących w sklepie nie można powiedzieć, że nic się nie stało. A teraz wyobraźmy sobie twór, który potrafi zastąpić wiele dotychczasowych zawodów: osoby wprowadzające dane, asystentów i konsultantów, księgowych, logistyków, dyspozytorów, a nawet z biegiem czasu również terapeutów. Jesteśmy gotowi na aż taką rewolucję na rynku pracy?

Kiedyś przerażało mnie i jednocześnie irytowało, jak gdzieś musiałam zaznaczać, że nie jestem robotem. Serio muszę udowadniać bycie żywym człowiekiem? Teraz stało się to taką normą, że już nikt nawet nie zwraca na to uwagi. Ciekawych czasów dożyliśmy.

Komentarze