Im człowiek jest starszy, tym więcej rzeczy 'musi'. Im człowiek jest starszy, tym więcej rzeczy trzeba, należy, wypada - bo tak. Osobnik w pewnym wieku musi być taki, robić to i tamto, musi wiedzieć jak najwięcej, a najlepiej wszystko o wszystkim.... Niby odkrycia nie zrobiłam, ale wciąż mnie to zadziwia. Zadziwia mnie to, ponieważ ten ciągły przymus generuje mnóstwo podziałów: w sobie samym, jak i w społeczeństwie. Podziałów, które - zdawałoby się - istnieć nie powinny, nie powinny mieć racji bytu. A jednak mają.

Mów do mnie teraz, byle po polsku

Doświadczenia życiowego może nie mam zbyt wiele, szczególnie jeśli chodzi o relacje, ale jednak jakieś tam to doświadczenie mam. Pozwala mi ono być poważną ułożoną panią, kobietą po 30 już prawie w średnim wieku. Pozwala mi również być młodą dziewczyną dopiero po 30 mającą całe życie przed sobą.

Rzecz o dziadkach i dziatkach
Ostatnimi czasy doszłam do zadziwiającego wniosku: normalni ludzie są po prostu nudni. Być może jest to jakaś podświadoma próba usprawiedliwienia swoich własnych odchyłów, ale naprawdę z moich obserwacji wynika, że normalni i zwyczajni ludzie są.... nudziarzami. Są nudni niczym muzyka w popularnej stacji radiowej, poukładane równo paski na obrazie, ciasto bez smaku lub wykład z historii sztuki.

Nie bądź nudny, bądź zbyt trudny

Dokładnie za miesiąc nastąpi koniec bieżącego roku kalendarzowego. Obecnie trwający 2018 r. upłynął dość spokojnie i charakteryzował się stabilizacją - przynajmniej w moim przypadku. Każdy rok dla jednych jest przełomowy, dla innych nie. Dla jednych jest w miarę udany bądź bardzo udany, dla innych nie. Co człowiek, to inna historia.

Rok jest nowy tylko przez jeden dzień
Wczoraj był wyjątkowo ponury, smętny, dzień. Ponury, smutny i szaro-bury. Na nic nie miałam siły i na nic nie miałam ochoty. Nie wiem nawet, na czym właściwie ten dzień mi minął, na czym konkretnie upłynął. Lubię pooglądać czasem filmy lub seriale i jakoś tak mam, że w niektórych z nich mimowolnie doszukuję się drugiego dna. Drugiego dna, którego zapewne tam nie ma, powstało jedynie w moim dziwnym umyśle. 

Spokojnie, to tylko apokalipsa
Postanowiłam sobie, że dzisiejszy dzień będzie produktywny. Będę robić coś pożytecznego i wartościowego. Wczorajszy upłynął mi na niczym, więc dzisiejszy musi być lepszy jakościowo.

Czasem jednak nie wiem, co jest dobre jakościowo, a co nie jest. Seriale - zdrowe to czy nie? Jak mnie wciągnie serial, to nie potrafię go nie przeżywać. Jak mnie wciągnie, to już na całego. Seriale, filmy klasy B, pasjans, blogowanie - strata czasu czy nie? Zdrowe to czy nie?

Czas ucieka, złap trochę sekund

Niekiedy chciałabym, aby panowała cały czas ta sama temperatura i taka sama pogoda - życie byłoby wtedy prostsze i bardziej przewidywalne. W naszym klimacie znaczną część funduszy pieniężnych pożerają okrycia, które przecież muszą być jak najlepiej dostosowane do panującej aury. Zacznijmy od butów: oddzielne na zimę, oddzielne na deszcz, oddzielne na upały i oddzielne na umiarkowaną temperaturę. To samo jest z okryciami wierzchnimi: kurtki zimowe, kurtki na jesień, bluzy, bluzy z kapturem na deszcz lub wiatr, kamizelki. Czapka na lato, czapka na zimę, nauszniki na późną jesień... Parasolka, szalik i czasem inne 'ochraniacze'. Gdyby panowała ciągle taka sama pogoda, wystarczyły 2 czy 3 pary butów na krzyż, jedna kurtka i jedna czapka na całe lata. Nie trzeba by wydawać tylu pieniędzy na ubrania. Nawet w lumpeksie za darmo ci ubrań nie dadzą, tylko musisz za nie zapłacić - logiczne.

Nie płacz, nie mam dokąd odjechać
Dzisiaj spadł śnieg. Nie ma wątpliwości: to już początek zimy. Nie ukrywam, że moją ulubioną porą roku jest jesień, więc nagłe pojawienie się jej następczyni nie wzbudziło we mnie przesadnej radości. Wg internetowej aplikacji na zewnątrz są teraz 2 stopnie C - zatem czas panowania przyjemnej jesiennej aury najprawdopodobniej dobiegł końca.

Jakość powietrza jakością Narodu
Co roku zadziwia mnie ten niezwykle zwykły stan - stan po świętach.

Jest stan przed świętami, kiedy to ludzie w euforii biegają jak szaleni, jest stan świąteczny, kiedy to ludzie są uduchowieni i rozanieleni, i jest stan po świętach, stan poświąteczny. Z którym właściwie nie wiadomo co zrobić, jak go zdefiniować, jak go godnie przeżyć. Jest on problematyczny.

No bo jak to tak - były święta, nie ma już świąt... i co dalej? Wszystko tak po prostu ma odejść w zapomnienie? Ta cała euforia, rodzinne spotkania, słodkie familijne kino na polsacie, kolędy na tvp, ozdoby w sklepach - to wszystko ma zniknąć ot tak sobie? Dziwne.

Popołudnie, drugi dzień świąt, za oknem śnieg. Siedzę sama w domu, na stole ciasto i dopiero co zrobiona kawa. Myślę o tym, jak jest cicho i spokojnie oraz o tym, że dzisiaj na zewnątrz panuje minusowa temperatura. Wreszcie będę mogła wypróbować nowy krem ochronny na zimę.

W pewnym momencie ten drugi dzień świąt nabiera zupełnie nowego znaczenia. Spokojną domową ciszę przerywa nagle dźwięk dzwonka SMS.