Wszystkie od dzieciństwa znamy te dobre złote rady: nie wychodź po zmroku, rano uważaj, nie prowokuj wzrokiem, wieczorem omijaj parki, nie licz pieniędzy na ulicy, nie rozmawiaj z nieznajomymi, w autobusie siadaj blisko kierowcy, a w tej okolicy lepiej nie pojawiaj się po godzinie 20:00. No i oczywiście, gdy już cię ktoś zaatakuje, to krzycz "pali się!" zamiast jakieś "ratunku" czy "pomocy". Na "pomocy" nikt nie zareaguje, bo dotyczy to tylko ciebie, ale pożar już jest sprawą wspólną.
Ostatnio internet obiegła wiadomość, że jakaś kobieta w Łodzi nie przestrzegała zasad (tych dobrych złotych zasad!) i została zgwałcona. Bezczelnie wyszła z domu o 4 rano, a przecież wiedziała, na pewno miała świadomość, mogła się spodziewać tego, co ją spotka. Przecież od najmłodszych lat wszystkie co rusz dostajemy ostrzeżenia, jak niebezpieczni są mężczyźni i jak to trzeba wszelkimi sposobami ich unikać, chronić się przed nimi. Jak więc ona mogła tak postąpić? Nie wiadomo. Internet już orzekł, że z pewnością była pijana, bo która trzeźwa kobieta tak by się narażała? A może to samobójczyni?
Kobieta. Sama. W parku. O 4 rano. - wg niektórych to nawet gorzej niż gdyby miała wyjść w czasie zombie-apokalipsy w sam środek hordy. Albo w czasie wojny atomowej opuścić schron.
Na pewnym popularnym profilu na tt pod informacją na temat tego zdarzenia dołączone zostało ostrzeżenie "Drogie panie, nie wracajcie same z imprez, proście znajomych o odprowadzenie/odwiezienie, lub korzystajcie z taksówek". Tak, oni to napisali na serio.
No mówią przecież wprost tym głupim babom od zawsze, jaki to świat jest dla nich niebezpieczny, a one dalej uparcie i tak z domów wychodzą! Głupie jakieś i tyle. Co się tak uparły, żeby wychodzić z domu zamiast siedzieć, gdzie ich miejsce? Życie im niemiłe? Zapewne zostały nienauczone tych dobrych złotych zasad, może wagarowały wtedy, gdy były one omawiane na lekcjach, albo coś.
Nie szkodzi - przypomni się, uświadomi, to wreszcie się te głupie baby nauczą.
Trzeba tym babom wciąż powtarzać, że im po prostu nie wolno, bo będzie niedobrze i spotka je coś złego. Może kiedyś to do nich dotrze! Skoro nie pomogły pogadanki na lekcjach, artykuły w gazetach i ulotki od miasta, to może chociaż mądry profil na tt nauczy je, że mają się odpowiednio zachowywać i nie prowokować facetów... samą swoją obecnością w parku nad ranem.
Taksówka jest dobra na wszystko!
"Proście znajomych od odprowadzenie" - a co, jeśli to właśnie znajomy jest bardziej niebezpieczny niż nieznajomy? Znajomi nie gwałcą, nie okradają, nie mordują? Mnie nigdy nie zdarzyło się, żeby na ulicy ktoś obcy mnie okradł, za to okradła mnie kiedyś koleżanka w moim własnym domu, gdy zostawiłam ją na chwilę samą, i w pracy z kurtki współpracownicy potrafili mi drobniaki wybierać. Nie obcy na ulicy, tylko znani mi ludzie.
"Korzystajcie z taksówek" - a w czasie czekania na taksówkę to kobieta jest w 100% bezpieczna? Przez proces czekania jakiś parasol ochronny nad nią się otwiera? Na taksówkę można i 15 minut czekać, albo i dłużej, w tym czasie wszystko się może zdarzyć. Może nawet stojąca w miejscu kobieta prędzej zostanie zaatakowana niż taka, która jest w ruchu i dokądś zmierza. Nie wspominając już o tym, że gdy kobieta musi codziennie wychodzić nad ranem do pracy, to na te taksówki majątek cały by wydała. Zaraz faceci powiedzą, że przecież może zmienić pracę albo o podwyżkę poprosić. Każde wytłumaczenie dobre, by pokazać kobiecie, gdzie jej miejsce. Nie przestrzega zasad, to ma!
I ostatnia sprawa: dlaczego wszyscy z góry zakładają, że tylko i wyłącznie mężczyzna może być agresorem? Czy to nie jest seksistowskie? Ja raz w życiu zostałam zaatakowana fizycznie na ulicy i to nie przez mężczyznę. Był środek dnia, świeciło słońce, często uczęszczana ulica, a ja nie byłam pod wpływem alkoholu. Przestrzegałam wszystkich złotych zasad bezpieczeństwa kobiet, o których uczyli mnie od dzieciństwa, więc co poszło nie tak? Może mogłam po prostu nie wychodzić, a mnie się zachciało nierozważnie akurat iść do sklepu? Co za nierozsądne podejście! Drogie panie, tylko taksówki!
Co najlepsze, policja tak bardzo się przejmuje bezpieczeństwem kobiet, ale gdy są wzywani do awantury domowej, to najczęściej kończy się na jakimś lakonicznym pouczeniu w stronę agresora albo i to nie, a później nawet notatki ze zdarzenia nie spiszą, bo im się nie chce. Natomiast po ich wyjeździe kobieta zostaje sama z jeszcze bardziej pewnym siebie agresorem. Niemożliwe? Jak najbardziej możliwe, przypadek znany z życia. Ale za to w internetach jak się służby o nas troszczą i o nasze bezpieczeństwo! Pisząc, że po co w ogóle wychodziła sama, taksówkę se mogła zamówić głupa baba.
W tym pełnym pogardy wpisie na tt WSZYSTKIE kobiety zostały wrzucone do jednego wora z napisem: "Pijane imprezowiczki szlajające się po nocach". Nieraz trzeba wyjść z domu o wczesnej porze, np. na autobus do pracy, szkoły, do lekarza w innym mieście, ale nie! Jak kobieta jest poza domem o 4-5 rano, to już wiadomo: imprezowiczka ja nic, nie ma innej opcji! Szlaja się jak dziwka i prowokuje biednych facetów.
Najbardziej absurdalny komentarz to ten, że przecież ta porada nie dotyczy kobiet, które o tej porze wychodzą do pracy, szkoły czy do lekarza, tylko imprezowiczek. Przepraszam, czy gwałciciel w jakiś sposób je rozróżnia? Czy imprezowiczka ma napisane na czole: "z imprezy, można gwałcić!". A jeśli dziewczyna np. pokłóciła się z chłopakiem na śmierć i życie i wyszła od niego w środku nocy, to już można ją zgwałcić czy kodeks zboczeńców akurat na to nie pozwala? Z pewnością taki zboczeniec wybiera sobie ofiarę pod kątem tego, co przed chwilą robiła - nie ma innej opcji.
Gdybym ja nigdy nie wychodziła z domu o 4-5 rano, to bym studiów nie skończyła, bo czymś jednak musiałam na zajęcia i egzaminy dojeżdżać z pipidówy. Czy gdyby mnie ktoś wtedy zaatakował, to też byłabym sama sobie winna? Wg złotych zasad bezpieczeństwa pewnie tak.
Ten wpis na twitterze był tak obrzydliwy pod tyloma różnymi względami i tak obraźliwy dla nas, kobiet, że aż dziwię się, że tyle kobiet go popiera. Czy one nie czują, jakby ktoś im dał w mordę takim wpisem? Jakby robił z nich bezmyślne i wiecznie nachlane dziewczyneczki, którym trzeba ciągle od nowa tłumaczyć w kółko, co im wolno, a co nie? A one wciąż nie kumają, że to be, a to cacy? Dobre troskliwe faceciki ciągle im tłumaczą złote zasady, których mają przestrzegać, a te głupie baby w kółko swoje! Chce im się wychodzić z domu, no to mają - co się dziwić.
Tak szczerze mówiąc, to ja bardziej boję się niektórych znajomych ludzi niż nieznajomych. Są tacy osobnicy, po których niczego dobrego się nie spodziewam, za to złego - jak najbardziej. Czasem większe zło o czwartej rano czai się w domu niż poza domem. Czasem większe dramaty dzieją się w rodzinach niż w parkach. Tyle że ofierze przemocy domowej już nikt nie powie, żeby sobie taksówkę wezwała albo że znajomi mają ją odprowadzić - więc nie ma powodu tworzyć na ten temat wpisu z durnowatymi poradami.
Choć w sumie... kto wie? Przy odrobinie wysiłku można by napisać: "Drogie panie! Nie wychodźcie same z pokoju, kiedy on pijany/naćpany kręci się po domu! Poczekajcie, aż zaśnie lub namówcie jego znajomych, aby wyciągnęli go na miasto!".
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie czytam, nawet jeżeli nie odpowiadam.