niedziela, 18 listopada 2018

Jakość powietrza jakością Narodu

Dzisiaj spadł śnieg. Nie ma wątpliwości: to już początek zimy. Nie ukrywam, że moją ulubioną porą roku jest jesień, więc nagłe pojawienie się jej następczyni nie wzbudziło we mnie przesadnej radości. Wg internetowej aplikacji na zewnątrz są teraz 2 stopnie C - zatem czas panowania przyjemnej jesiennej aury najprawdopodobniej dobiegł końca.

Jakość powietrza jakością Narodu

Święta, święta i po świętach*

Co roku zadziwia mnie ten niezwykle zwykły stan - stan po świętach.

Jest stan przed świętami, kiedy to ludzie w euforii biegają jak szaleni, jest stan świąteczny, kiedy to ludzie są uduchowieni i rozanieleni, i jest stan po świętach, stan poświąteczny. Z którym właściwie nie wiadomo co zrobić, jak go zdefiniować, jak go godnie przeżyć. Jest on problematyczny.

No bo jak to tak - były święta, nie ma już świąt... i co dalej? Wszystko tak po prostu ma odejść w zapomnienie? Ta cała euforia, rodzinne spotkania, słodkie familijne kino na polsacie, kolędy na tvp, ozdoby w sklepach - to wszystko ma zniknąć ot tak sobie? Dziwne.

Moje świąteczne true story*

Popołudnie, drugi dzień świąt, za oknem śnieg. Siedzę sama w domu, na stole ciasto i dopiero co zrobiona kawa. Myślę o tym, jak jest cicho i spokojnie oraz o tym, że dzisiaj na zewnątrz panuje minusowa temperatura. Wreszcie będę mogła wypróbować nowy krem ochronny na zimę.

W pewnym momencie ten drugi dzień świąt nabiera zupełnie nowego znaczenia. Spokojną domową ciszę przerywa nagle dźwięk dzwonka SMS.

niedziela, 11 listopada 2018

Powikłania jakby rozwikłane

Wraz z depresją coś w tobie umiera i już później nie chce wrócić. Już nigdy nie będzie się tym samym człowiekiem, co kiedyś. Nawet tony antydepresantów, zmiana środowiska i ciężka psychoterapia nie zmienią faktu, że coś w tobie umarło. A skoro umarło, to już nie wróci.

Powikłania jakby rozwikłane

sobota, 27 października 2018

Wolnoć, opoju, w swoim pokoju

Nie lubię spędzać weekendów w mieście, w którym pracuję - wolę w domu rodzinnym. Ten weekend jednak spędzam w mieście mej żmudnej pracy, we współdzielonym mieszkaniu. Od samego rana czuję się osaczona i zobligowana do tego, aby dostosowywać się do obcych ludzi, którzy bardzo lubią zajmować maksymalnie dużo przestrzeni. Kręcą się pod moim pokojem, w kuchni, w łazience. Kręcą się jak gówno w przeręblu.

Wolnoć, opoju, w swoim pokoju

poniedziałek, 15 października 2018

Mydło nie wszystko umyje

Bo to jest tak: jestem na terapii, to czuję się, jakbym mogła wszystko. Mogę wszystko, mogę być kimś. Wyrosną mi skrzydła i zaraz wyfrunę do lepszego świata. Mogę mieć lepszą pracę, mogę być atrakcyjna, mogę zdziałać wszystko, co chcę. Słońce będzie świecić specjalnie dla mnie. Ale w końcu nadchodzi ten czas końca terapii... Wychodzę i już powoli się zaczyna: smętne nie moje mieszkanie z nie moimi ludźmi. W sklepie wszystko nudne i smętne, a jeśli nie nudne i smętne, to za drogie. Chodniki kołyszą mnie monotonią. Smutne wspomnienia ze smutnego rodzinnego domu. A następnego dnia do pracy, w której jestem nikim. I jakoś tak entuzjazm szybko mi mija. Samotność otacza, a ja się staczam w emocjonalnym niczym.

Mydło nie wszystko umyje

sobota, 13 października 2018

Wióry lecą, ktoś struga wariata

Podobno z wiekiem człowiek powinien poważnieć. Ale co znaczy być 'poważnym'? Powiem szczerze: ciężko czasem odróżnić powagę od sztywniactwa, depresji czy zamknięcia w sobie. Tak samo poczucie humoru ciężko czasem odróżnić np. od zdziecinnienia czy zdziwaczenia. Zależy, czyj punkt widzenia przyjąć.

Wióry lecą, ktoś struga wariata

niedziela, 7 października 2018

W tłoku w szlafroku zostaw mnie

Przez całe życie ciągle mieszkałam z ludźmi: rodzicami, dziadkami, a nawet z obcą rodziną. Ciągle się kręcili jacyś ludzie i wszędzie było ich pełno - chwilami, aż nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić, bo było zbyt tłoczno. Chowałam się w pokoju, ale nie zawsze można było się tam schować, nie miałam własnej przestrzeni nawet u siebie. Ponoć jak ktoś chce siedzieć u ciebie w pokoju, to ma do tego prawo, a wypraszanie go to szczyt egoizmu, więc de facto ta moja przestrzeń taka do końca moja nie była. Zatem nauczyłam się żyć samotnie w tłoku - jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Nauczyłam się, jak to jest być samotną z ludźmi dookoła. 

W tłoku w szlafroku zostaw mnie

Ona jest gruba i to jest strasznie śmieszne

Przez całe życie niepotrzebnie dręczyło mnie dziwne pytanie: co powiedzą ludzie? Przytyłam - co powiedzą ludzie? Chodzę w kółko bez sensu - co powiedzą ludzie? Dostałam opryszczki - co powiedzą ludzie? Źle się ubrałam, źle się zachowałam - czy ludzie mi to wybaczą? Ci mityczni ludzie to taki wyznacznik naszej wartości i przydatności w społeczeństwie.

Ona jest gruba i to jest strasznie śmieszne

sobota, 6 października 2018

I nie opuszczę cię aż do terapii

Przyznaj się, że cierpisz na nadciśnienie - ludzie przyjmą to ze zrozumieniem. Powiedz, że masz problemy z oczami, uszami, kręgosłupem, z trądzikiem - ludzie przyjmą to ze zrozumieniem. Tarczyca, cholesterol, wyrostek robaczkowy, woreczek żółciowy, infekcje - ludzie przyjmą to ze zrozumieniem. Ale powiedz tylko, że...

I nie opuszczę cię aż do terapii

Kopiowanie tekstów jest zabronione.

Wszelkie prawa zastrzeżone.