Śliski temat pogaduszek

Lubię zimę, ale tylko czasami. Tak naprawdę zima jest piękna do momentu, w którym wysiądzie ogrzewanie. I do momentu, w którym musisz czekać na dworcu na spóźniający się autobus. No i jeszcze do momentu, w którym musisz przejść spory kawałek po zlodowaciałym podłożu, a bardzo ci się śpieszy. Także zima da się lubić, ale tylko do pewnego momentu. A od tego pewnego momentu zaczyna już irytować.

Śliski temat pogaduszek

Niewątpliwą zaletą zimy jest to, że bachory nie drą mord ludziom pod oknami. Nie ma już tego wkurwiającego "mamoooo.... mamoooo.....!" od godziny 7 do 22. I szurania deskorolkami po chodnikach. Tylko cisza i spokój przed budynkiem - o tak! Żadnych rozwydrzonych bachorów.

Zimą można się zaszyć pod kołdrą czy kocem i nie trzeba szukać na to żadnego usprawiedliwienia. Można zapaść w mikrosen zimowy i nie tłumaczyć się z tego ani przed sobą ani przed innymi. Ciepła kawka, herbata, sweter i komputer, no i kocyk też. I jeszcze skarpetki ciepłe.

W upały trzeba się rozbierać, myć i wietrzyć, zimą można się powylegiwać - taka miła pora roku. Do wyżej wspomnianego momentu, w którym wysiądzie ogrzewanie, bo wtedy zaczynają się kłopoty.

Żyjemy w takim klimacie, w którym na bieżąco poznajemy uroki różnych warunków pogodowych. Musimy być przygotowani na zimę, na lato, na deszcz i na wichury. Na wszystko musimy być przygotowani. Oddzielne buty na zimę, oddzielne na ulewę, oddzielne na upały. Czapka na zimę, czapka na lato. Szaliczek i czasami jeszcze rękawiczki. Kurtki ciepłe, kurtki lżejsze. Parasolki lub kaptury obowiązkowo. My, Polacy, nie mamy pod względem pogody taryfy ulgowej. Może też dlatego utarło się u nas, że w dobrym tonie jest narzekania na obecnie panującą aurę. Zawsze jest nam albo za zimno albo za gorąco. I ciągle się czeka: jak nie na wiosnę, to na koniec upałów. Jak nie na koniec upałów, to na koniec deszczów. I tak się dzieje życia cud.

Śliski temat pogaduszek

Tam, gdzie pogoda specjalnie się nie zmienia, tam ludzie nie muszą wydawać zbyt dużo na uzupełnianie garderoby. Gdy mają cały czas ciepło, wystarczy że kupią kilka podkoszulków na krzyż, adidasy, ze dwie pary spodni i już im wystarczy. U nas trzeba mieć jeszcze bluzy na zimę, kurtki na jesień, ciepłe buty i czapkę, żeby uszy z mrozu nie odpadły. No i parasol na deszcz, a najlepiej jeszcze kamizelkę na pogodę przejściową. 

[Przeczytaj również: Nie płacz, nie mam dokąd odjechać]

Z drugiej strony, gdy pomyślę sobie, że istnieją na świecie ludzie, którzy nigdy w życiu nie widzieli śniegu, to aż jest to dla mnie totalnie niepojęte. Jak sobie pomyślę, że dla ludzi na drugim końcu świata, gdzieś tam w Afryce, śnieg jest jakąś abstrakcją, to aż się wierzyć nie chce. U nas śnieg występuje regularnie i to jest takie normalne, naturalne.

Ponoć najbardziej korzystny klimat panuje na zachodzie Europy: Niemcy, Francja. U nas jest jeszcze chłodno, gdyż jesteśmy blisko mroźnego wschodu, a już im dalej od wschodu, tym cieplej. Na Węgrzech też musi być lepszy klimat, bo mają dalej od północy niż my. Nie byłam najlepsza z geografii, więc jeśli coś pomyliłam, to trzeba mi wybaczyć.

Być może rzeczywiście nasz niestabilny klimat też wpływa na proces tworzenia się więzi międzyludzkich. Kiedy jeszcze się kogoś nie zna, najbezpieczniejszym tematem do rozmów jest pogoda. Dzisiaj jest jeszcze chłodno, ale jutro już ma być ocieplenie albo teraz jest w miarę ciepło, ale od przyszłego tygodnia zapowiadają deszcze. Tak, tak, ja też tak słyszałem.

Kiedyś pewnego lata panowała idealna temperatura, a ludzie wokół narzekali, że za zimno. I aż tak nie wiedziałam, co odpowiadać, bo jak dla mnie było w sam raz. Na co mam narzekać, jeżeli jest dobrze? Nawet nie wiedziałam wtedy, jak mam podtrzymać pogawędkę.

A w ogóle jeszcze z 10 lat temu nie miałam pojęcia, iż pogaduszki o pogodzie pełnią tak ważną funkcję w relacjach międzyludzkich. Wchodzi ktoś i oznajmia, że deszcz pada. Ja nic na to nie odpowiadam, no bo przecież sama widzę, że za oknem pada. To co niby mam odpowiadać? Potwierdzać oczywisty fakt? 

Z biegiem czasu nauczyłam się, że trzeba odpowiadać coś w stylu: od przyszłego tygodnia już ma być cieplej bądź też no może w końcu przestanie tak padać, bo nawet na spacer wyjść nie można. Co właściwie jest prawdą, gdy pada deszcz.

I gdzie człowiek nie pójdzie, tam wszędzie na pogodę narzekają: a że pada, a że zimno, a że za ciepło, a że wieje. Jak nie wieje, to przymrozek. Jak nie przymrozek, to szaruga jakaś taka. I gdy się zacznie narzekać na pogodę razem z ludźmi, to otrzymuje się jeden punkt do zajebistości. Ale tylko taki malutki jeden punkt: punkcik.

Ja teraz też sobie narzeknę: ponoć na dworzu jest strasznie ślisko i jutro też będzie ślisko. A ja właśnie ślizgawicy najbardziej nie lubię.

10 komentarzy:

  1. Nie ma co narzekać! ;) Każda pogoda ma swoje uroki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie tegoroczna zima była super, gdy miałam urlop :).

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, tylko pozazdrościć tym którzy nie muszą mieć garderoby na 4 pory roku...Ci to z łatwością mogą odłożyć na wakacje z śniegiem w tle jeśli nie mają go u siebie jak np w Anglii...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że ludzie zawsze będą narzekać, niezależnie od wszystkiego. Nawet wtedy, gdy powodów brak. Ja zimę lubię właśnie za to, że bezkarnie mogę zaszyć się pod kocem i spod niego nie wychodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze pogoda jest mniej śliskim tematem niż rodzina czy zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako ze jestem cieplolubna zdecydowanie wole opcje 4 kosxulek i kilku bikini.
    A narzekanie to nie kwestia klimatu i por roku...to cos innego...to taka cecha ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie to... Nigdy z nikim nie gadałam o pogodzie, poza zwykłym napomknieciem 😁😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Pogoda świetnie przełamuje lody w pierwszych rozmowach haha ja też ślizgawicy nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pogoda to mój ulubiony temat kiedy chcę zmienić wątek przy osobie która wierci mi w brzuchu dziurę w temacie "głupim" dla mnie.

    OdpowiedzUsuń