poniedziałek, 25 września 2017

Hejtuję, więc jestem

Niepisaną tradycją blogową jest, że na początku każdy bloger przedstawia się, pisze lub opowiada coś o sobie, a następnie przedstawia zbiór cech, którymi jego blog się wyróżnia. Mój blog niczym się nie wyróżnia, a ja sama jestem nołnejmem. Taki psikus.

Relewantna

Na blogu nie mam imienia, nie mam wieku, nie mam historii. Jestem nołnejmem i anonimem. Tym anonimem, na którego tak narzeka cały internet. Tym hejterem zawistnym i zazdrosnym anonimowym pajacem. Bytuję tam, gdzie kończy się wirtualny świat. Jestem każdym i nikim. Klikam będąc czymś w stylu nieuchwytnej materii. Każdy hejt zaczyna się tam, gdzie kończy się cenzura. 

Materia rymuje się z baterią, a moje pokłady baterii energetycznych są.... czuję, że na wyczerpaniu. Przynajmniej dziś. Jutro nie wiem - jutro zawsze niepewne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie czytam, nawet jeżeli nie odpowiadam.

Wpis z września 2017 r.

Sobą dla siebie... i dla czytelników

Przez 8 długich lat byłam blogerką. Taką sobie, ale zawsze to coś. Blogowałam, pisałam, tworzyłam, budowałam mozolnie blogi. A teraz zaczyn...

Popularne wpisy w ostatnim roku