Samotny Sylwester to nie koniec świata

Być może wstyd się przyznać, ale nigdy w życiu nie byłam na żadnej imprezie czy zabawie sylwestrowej. Zawsze spędzałam Sylwestra w domu, a swoje lata już mam.

Samotny Sylwester to nie koniec świata

Jeszcze parę lat temu uważałam, iż Sylwester spędzany w samotności to powód do rozpaczy. Do rozpaczy i przede wszystkim do potwornego wstydu. Wszak noc sylwestrowa służyć ma towarzystwu i zabawie, więc spędzanie tej przełomowej nocy samotnie to wstyd, obciach, żenada i w ogóle koniec świata. Gdy ktoś się mnie pytał, gdzie spędzam Sylwestra, odpowiadałam wymijająco, że jeszcze nie wiem. Bałam się wyśmiania, ostracyzmu, odtrącenia. No bo skoro spędza Sylwestra sama, to pewnie 'coś z nią nie tak'.

Minęło parę lat, trochę się wydarzyło i zaczęłam patrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. Może i wstyd się przyznać, że nigdy w życiu nie byłam na imprezie sylwestrowej, a może nie jest to nic szokującego. Zależy, kto pyta, w jakim celu pyta i zależy, co my sami na ten temat uważamy i jak do tej kwestii podchodzimy. Jeżeli opowiadamy o samotnym Sylwestrze jako o tragedii życiowej, jakiejś porażce, to analogicznie będziemy postrzegani przez pryzmat tragedii życiowej i porażki.

Można postrzegać samotny Sylwester nie jako swego rodzaju legitymizację naszej porażki, lecz jako np. okazję do spędzenia fajnie czasu w sposób introwertyczny. W końcu czy istnieje jakiś odgórny nakaz przykładania wielkiej wagi do Sylwestra? Każdy go spędza, jak chce. Można po prostu uznać, iż jest to dzień jeden z wielu w roku - tyle że z fajerwerkami i dniem wolnym w tle. Czyż nie?


Niekiedy w życiu bywa tak, że lepszym towarzyszem okazuje się komputer, magnetofon czy telewizor niż stado gdaczących o niczym koleżanek. Zamiast wysłuchiwać bzdur o manikiurach bądź kosmetyczkach lepiej jest zająć się czymś ciekawszym, np. pisaniem na blogu. W noc sylwestrową również zasada ta ma zastosowanie, choć akurat o północy pisać nic nie planuję. Z drugiej strony: a któż mnie tam wie?

Samotny Sylwester to nie koniec świata - Samotny Sylwester da się przeżyć!


Dawniej postrzegałam spędzanie Sylwestra w samotności jako tragedię, powód do smutku, do płaczu, porażkę i obciach. Teraz wiem, że jest to tylko jeden dzień w roku, któremu ludzie nadali takie, a nie inne znaczenie. My możemy do tego znaczenia przykładać wagę albo nie przykładać wagi - mamy wybór. I zawsze będzie to nasz wybór.

To prawda, że w ten dzień samotność może dokuczać mocniej, ale samotnym można się czuć również w tłumie ludzi. To jest tylko jeden dzień, który szybko mija. Niektórzy są zmuszeni spędzać Sylwestra np. w pracy, w szpitalu - ogólnie gdzieś, gdzie nie chcieli by być. I może myślą sobie wtedy: jaka szkoda, że nie mogę spędzić Sylwestra u siebie w domu! Są tacy, którzy nawet domu nie mają, więc jeśli mamy na co dzień do dyspozycji dach nad głową i własne łóżko, to już nie jest źle. Istnieją ludzie, którzy nie mają nawet tego i nie mają nawet za czym tęsknić - czy to w Wigilię, czy to w Sylwestra, czy w jakikolwiek inny dzień.

Być może pocieszam teraz sama siebie, a być może przez ostatnich parę lat nauczyłam się nie przykładać zbyt dużej wagi do wydarzeń, którym ludzie nadali przesadne znaczenie. Zawsze można spędzić Sylwestra po swojemu - z dala od hałaśliwego tłumu. No bo kto powiedział, że Sylwester musi być koniecznie spędzany na imprezowaniu? A jeśli ktoś w Sylwestra film obejrzy, to czy jest to gorszy sposób spędzenia nocy sylwestrowej niż impreza? No chyba, że jakiś bardzo nudny ten film.

Samotny Sylwester to nie koniec świata - to tylko samotny początek roku. Nie różni się niczym od samotnego stycznia, lutego, marca czy października. Nie różni się niczym od samotnej wiosny, lata, jesieni. To tylko jeden dzień, któremu ludzie przypisali takie, a nie inne znaczenie. Możemy to znaczenie uznać albo.... nie.

3 komentarze:

  1. Samotny sylwester to porażka - tak powinniśmy myśleć. Ewolucja zaprogramowała w nas trzy potrzeby. Potrzebujemy zjeść, nie dać się zjeść i rozmnażać się. Wszystkie nasze pragnienia i zachowania są jakąś formą realizacji jednej lub kilku z tych potrzeb. Jeśli ważne chwile spędzasz z ludźmi to znaczy, że masz kogoś, grupę która ochroni Cię przed byciem zjedzoną i być może będziesz mogła przekazać swoje geny.

    Niestety ewolucji nie obchodzi czy jesteś szczęśliwa i czy jest Ci dobrze. Masz realizować z góry założony program i grać w gierkę społeczną żeby przekazać jak najwięcej genów. A jak zaczniesz przegrywać to Twoja biologia zaraz Ci dopieprzy jakąś nerwicą, depresją i ogólnie masz się czuć źle że nie realizujesz się jako żywy inkubator i jeszcze narażasz się na bycie zjedzoną poprzez odłączenie się od stada.

    No ale tygrysy i wilki już nie biegają po ulicach. Świat się zmienił. Najwyższy czas powiedzieć swojej biologii; a weź się pierdol, zrobię co ja będę chciała. Jesteś wolną osobą.

    Nie musisz podążać za stadem i próbować się do niego dopasować. Koniec roku, czas na refleksje? To fajnie. Zamiast próbować zadowalać innych i swoje uwarinkowania biologiczne zrób coś dla siebie jako jednostki. Np. zastanów się w czym byłaś wystarczająco dobra w mijającym roku. W czym będziesz lepsza w nadchodzącym. Jak sobie poradzić z przeciwnościami, jak możesz być życzliwa dla samej siebie itp.

    Wykorzystaj ten moment dla samej siebie, dla własnej korzyści. A chociażby żeby poleżeć do góry brzuchem i obejrzeć sobie jakiś ciekawy film, wudeo na youtubie itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepiej sylwestra spędzać sama z sobą niż z ludźmi, z którymi nic Cię nie łączy, byle tylko powiedzieć, że gdzieś i z kimś go spędzałaś. Ale sama do tego dorastałam... długo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele lokali organizuje imprezy otwarte, na które można przyjść i się dobrze bawić, a może i kogoś poznać :) Ja bardzo lubię Starą Garbarnię - website, ale nie wiem czy oni akurat organizują tego typu imprezy. Ja tam wynajmowałam salę na urodziny, ale może też działają w sylwestra? :)

    OdpowiedzUsuń