Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asertywność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asertywność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 czerwca 2025

Sobą w sobotę jestem już od rana

Czasami, kiedy czuję złość, to jest ona taka wszechogarniająca, taka mocno intensywna - jednak nie kieruję jej do innych, tylko chowam w sobie. Nie mówię komuś albo mówię na odległość i później udaję, że mnie nie ma. Wprost nie powiem, bo boję się po prostu, że stracę nad sobą kontrolę i zrobię coś, czego będę żałować i co będzie mieć konsekwencje. Boję się, że zostanę skądś wykreślona, wyrzucona, a później to już tylko syf i malaria. Nic zatem nie mówię, nie skarżę się, ale wszystko zapamiętuję - ponoć najgorszy typ osoby. Słówek z angielskiego mogę nie pamiętać, ale co mi kto zrobił 10 lat temu, pamiętam doskonale. 

Sobą w sobotę jestem już od rana

sobota, 21 grudnia 2024

Seksizm nasz powszedni

Możemy pogadać, jak już ci przejdzie - ale co konkretnie miałoby mi przejść? Rozczarowanie, smutek, poczucie odrzucenia? Co tak konkretnie miałoby mi przejść?

Seksizm nasz powszedni

środa, 22 listopada 2023

Beksa Lala w kącie stała

Nie wiem czemu, ale od zawsze mam tak, że gdy ktoś na mnie krzyczy, naskakuje, wydziera się, wytrząsa nade mną, to ja automatycznie zaczynam się cała trząść i łzy same cisną mi się do oczu. Po prostu strach nagle mnie tak przenika i ogólnie bardzo źle reaguję na jakąś agresję wobec mnie, na wrzaski, szykany i czyjąś nerwowość. Wstyd mi jest za siebie strasznie, bo ja jednak już jestem stara baba, a nie jakaś nastolatka, ale po prostu nie potrafię nad tym zapanować. Wiele razy byłam w takich sytuacjach i nie uodporniłam się nadal, więc to nie jest kwestia przyzwyczajenia lub jego braku. 

Beksa Lala w kącie stała

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Najlepszy czas to czas bezsensownie stracony

Kilka lat temu było tak, że zabiłabym za takie życie, jakie mam dzisiaj. Normalna praca w biurze, duże miasto, duży pokój dobrze skomunikowany - no czego chcieć więcej? Dostałam od życia to, czego tak bardzo pragnęłam... i rzeczywiście na początku to szłam do tej pracy wniebowzięta, a później niemal wyfruwałam z pracy, a nie że wracałam. Mam pracę, mieszkam w dużym mieście - no żyć, nie umierać. Wszystko wydawało mi się zajebiste i wspaniałe, czułam się trochę jak w bajce. Żyję jak normalny człowiek, coś się zmieniło na lepsze.

Najlepszy czas to czas bezsensownie stracony

piątek, 14 kwietnia 2023

Coś przecieka przez palce, ale nie życie

Na co dzień żyję tak, że staram się wypełniać sobie czas pierdołami. Robię wszystko i nic zarazem. Chodzę do pracy, do szkoły, robię zakupy, spaceruję donikąd albo dokądś, gram i oglądam filmy. Robię pranie w programie delikatnym - ja sama delikatna, więc moje ciuchy też. 

Coś przecieka przez palce, ale nie życie
 

sobota, 18 lutego 2023

Biedny to włóczęga, bogaty to turysta

Dzisiaj czuję się jakoś podle, samotnie, tak mam poczucie, że jest nie w porządku wszystko, że inaczej wszystko powinno być i wyglądać. Płakać mi się chce, lecz coś w środku blokuje mi łzy. Czy podjęłam dobrą decyzję? Czy nie będę kiedyś żałować? A co, jeśli wszystko robię nie tak, a nawet o tym nie wiem?

Biedny to włóczęga, bogaty to turysta

sobota, 21 stycznia 2023

Ludzie są różni, musisz być cierpliwa

Niesamowite jest dla mnie to, w jaki sposób zwykłe drobiazgi potrafią poróżnić ludzi lub spowodować u nich wręcz maksymalny poziom frustracji. U nich, a w zasadzie u mnie też. 

Ludzie są różni, musisz być cierpliwa

niedziela, 31 lipca 2022

O jeden suchar za daleko

Przez całe życie żyłam tak, aby tylko przetrwać. Trzeba było przetrwać kłótnie, przetrwać czas w szkole, czas w pracy, przetrwać upał i przetrwać mróz. Trzeba było przetrwać, gdy czas dłużył się niemiłosiernie, i przetrwać, gdy frustracja lub pustka dopadały znienacka. Trzeba było to wytrzymać, przetrwać, przetrzymać. No więc wytrzymywałam, przetrwałam, przetrzymywałam - tylko co dalej?

O jeden suchar za daleko

Kiedyś zapewne będę umierać z myślą, że wiele w życiu przeszłam, wiele przetrzymałam. Czy umiem powiedzieć sobie "wytrzymaj" i rzeczywiście wytrzymać? Umiem. Czy umiem zacisnąć zęby i wziąć się w garść? Umiem. Tyle, że od tego zaciskania niedługo mi się całkiem zęby zetrą.

poniedziałek, 21 marca 2022

My z wami, a bieda z nami

Przeraża mnie to wszystko, co się teraz dzieje. Byłam na dworcu autobusowym - i ten tłum przyjezdnych z Ukrainy jest po prostu wręcz osaczający. Na razie jeszcze tego nie odczuwamy, ale za miesiąc czy dwa to będzie totalna masakra. Przecież ten tłum nowo przybyłych ludzi musi gdzieś pracować, więc przybędzie konkurencji na rynku pracy. Ten tłum ludzi musi również gdzieś mieszkać, więc przybędzie konkurencji o miejsca do wynajmu. Komunikację miejską mają za darmo, więc już za chwilę dla zwykłych użytkowników komunikacji bilety podrożeją i to sporo. Jak nie wiem, jak to wszystko będzie funkcjonować i nawet ciężko mi to sobie wyobrazić. Niestety wszystko wskazuje na to, że będzie funkcjonować kosztem biedniejszej części Polaków.

My z wami, a bieda z nami

poniedziałek, 14 lutego 2022

Może być już tylko lepiej

Tak źle jak tutaj ,nie będzie już nigdzie - tej myśli się trzymam i jednocześnie ta myśl trzyma mnie przy względnie normalnym funkcjonowaniu. Tak źle jak tutaj, nie będzie już nigdzie, może być już tylko lepiej. Może ja jestem zbyt wrażliwa, może za bardzo wszystko przeżywam, może moje schematy psychologiczne dają mi się we znaki - nie wiem. Wiem tyle, że chcę być gdzie indziej.

Może być już tylko lepiej

czwartek, 30 grudnia 2021

Samotny Sylwester i podsumowanie roku

Zatem stało się: kolejny rok dobiega już końca. Tym razem padło na 2021, który był dość... nietypowy. Choć w zasadzie każdy rok można określić takim mianem, jeżeli akurat zdarzyło się w nim coś nietypowego - nietypowego dla nas samych. Jednak w tym konkretnym roku było nietypowo w skali globalnej, także lokalnej, zaś niekoniecznie indywidualnie.

Samotny Sylwester i podsumowanie roku

sobota, 25 grudnia 2021

Życie codzienne jakieś nieświąteczne

Nie wiem, jak to się dzieje ani dlaczego tak się dzieje, ale życie do pewnego momentu płynie bardzo powoli. Pierwszy dzień przedszkola, później drugi dzień przedszkola, spacer z grupą przedszkolną po parku, ohydne śniadania i leżakowanie... Następnie pierwszy dzień szkoły, drugi dzień szkoły, pierwsza klasa, wierszyki na pamięć, druga klasa, trzecia, czwarta i tak po kolei aż do ósmej... W końcu szkoła średnia, nowi ludzie, nowi nauczyciele - pierwsza klasa, druga klasa, trzecia i przedmioty ściśle zawodowe, czwarta, piąta, matura i obrona pracy dyplomowej... Studia, obrona, później znów studia i obrona, a jeszcze później podyplomówka i studium zawodowe. Tak sobie ten czas płynie, aż tu nagle... Bum! Okazuje się, że ni z tego ni z owego jakimś cudem jesteś tuż przed 40-tką i nie rozumiesz, jak to się stało ani kiedy to się stało. Kiedy ten czas zdążył tak szybko minąć? Co się właściwie działo po szkole? Życie płynęło powoli, powoli, później trochę przyśpieszyło, płynęło coraz szybciej i szybciej, a teraz nagle śmiga niemal z prędkością światła. 

Życie codzienne jakieś nieświąteczne

sobota, 18 grudnia 2021

Przeprowadzka to coś więcej niż zmiana adresu

Źle się czuję w tym mieszkaniu. Zdarzało mi się pomieszkiwać w różnych warunkach i z różnymi ludźmi, ale tak dziwacznie nie było jeszcze nigdy. Czasem sobie myślę, że nawet u wścibskich właścicieli nie było tak źle, bo przynajmniej imprez nie było. Teraz moimi nieodłącznymi towarzyszkami zostały zatyczki do uszu. Noc czy nie noc - każda pora do darcia mordy jest dobra. Raz bardzo grzecznie zwróciłam uwagę, ale raczej niewiele to dało. Ja dla współlokatorów nie istnieję - robią, co chcą i nie zwracają uwagi, że jest taka czy inna godzina, że może pospać bym chciała w nocy czy coś. 

Przeprowadzka to coś więcej niż zmiana adresu

sobota, 13 listopada 2021

Samotność nie pozwala odpoczywać

Ostatnio bardzo dziwnie się czuję. Samotność tak bardzo mnie przytłacza, jak jeszcze nigdy dotąd. To jest coś takiego, czego do tej pory nie umiałam sobie nawet wyobrazić. Tak, jakby uderzyło we mnie ze zdwojoną siłą i nie chciało mnie puścić. Nawet nie wiem, co zrobić z tym koszmarnym uczuciem ani ze sobą. Zaczęło się kilka dni temu i od tamtej pory tylko przybiera na sile. Cały czas chce mi się płakać i ze strachem myślę o jutrzejszym dniu, bo przecież jutro niedziela. Dla innych dzień odpoczynku, a dla mnie najbardziej samotny dzień w tygodniu.

Samotność nie pozwala odpoczywać

czwartek, 14 października 2021

Zimna krew, bo zimny chów

Jednym z moich największych problemów natury emocjonalno-dostosowawczej jest to, że staram się... za bardzo. Za bardzo się staram i za bardzo przeżywam. Kiedy mam zadanie do wykonania, to muszę je wykonać idealnie, jak najbardziej perfekcyjnie, bo inaczej frustracja i rozpacz. Jak mogłam zrobić coś tak i tak, jak mogłam pominąć to czy tamto, jak mogłam nie zwrócić na to uwagi, jak mogłam tak palnąć bez potrzeby, dlaczego powiedziałam niepotrzebnie to czy tamto albo dlaczego wtedy nie odpowiedziałam w ten czy inny sposób? To wszystko mnie wykańcza.

Zimna krew, bo zimny chów

poniedziałek, 4 października 2021

Bierz, co chcesz - ale nie u mnie

Przez całe życie jest tak, że jest się od kogoś zależnym. Można być zależnym od rodziców, od pracodawcy, od urzędu, od lekarza, od wynajmującego, od męża, a jak ktoś bierze kredyt, to również od banku. Gdy się pracuje, codzienny rytm życia wyznacza praca i nadzorujący ją pracodawca. Gdy mieszka się z rodziną, jest się zdanym na ich humory, widzimisię i codzienne spory. Pocieszam się tym, że przynajmniej nie mieszkam np. z mężem-alkoholikiem, ale prawda jest taka, iż gdybym mieszkała z mężem-alkoholikiem, to nie aż tak trudno byłoby mi odejść (chyba, że istniałaby bariera emocjonalna przed zmianą), bo istnieje mnóstwo organizacji pomagających kobietom z tzw. przeszłością. Natomiast takim jak ja nie pomaga nikt, ja nie wpasowuję się w żadne kryteria. Nie mam przeszłości, teraźniejszości zresztą też nie.

Bierz, co chcesz - ale nie u mnie

niedziela, 26 września 2021

W kapitalizmie nie ma przestępców

Mieszkając w domu rodzinnym czuję się tak, jakby ktoś mnie zamknął w malutkiej klatce i non stop rzucał we mnie jakimiś akcesoriami. Moim zadaniem jest jedynie unikanie uderzeń i niewychylanie się, nawet i przez pręty tej klatki. Tutaj nigdy lepiej nie będzie, może być co najwyżej gorzej. Nigdy nie wiem, kto jaki jutro będzie mieć humor, czy się na mnie nie wydrze, czy znowu nie zrobię niechcący czegoś złego. Nic nowego - tak było przed moją przeprowadzką do dużego miasta, tak jest i po powrocie, a nawet gorzej. Gorzej dlatego, że gdy ludzie się starzeją, to stają się niestety bardziej uciążliwi i bardziej upierdliwi. Brzmi to okropnie, ale taka jest prawda. Kiedy mieszka się ze współlokatorami, jest się niezależnym i żyje się na co dzień dla siebie, natomiast w domu rodzinnym niestety automatycznie wchodzi się w rolę "młodszego" i to jest nieuniknione. Traci się w dużym stopniu kontrolę nad swoją osobą i swoim życiem - to frustrujące.

W kapitalizmie nie ma przestępców

niedziela, 19 września 2021

Łelkom, ale nie ewrybady

Z wszystkich mediów społecznościowych, na których bywam, najbardziej lubię twitter. Jest najprostszy w obsłudze, nie wymagają tam podawania zbyt dużej liczby danych osobowych, a przede wszystkim możemy mieć niemal pełną kontrolę nad tym, kto przegląda nasze wpisy i możemy decydować, kogo chcemy albo nie chcemy w naszej przestrzeni twitterowej. Dlatego na twitter wchodzę najczęściej.

Łelkom, ale nie ewrybady

sobota, 21 sierpnia 2021

Uśmiechnij się, jesteś w nieukrytej kamerze!

Mnie samej ciężko w to uwierzyć, ale bardzo dawno temu - chyba jeszcze w epoce kamienia łupanego - był w życiu taki czas, kiedy wszystko było proste. Świat był prosty, ludzie byli prości, wydarzenia były proste, a do odrobiny szczęścia potrzebna była jedynie huśtawka, magnetofon, głupia kreskówka, ewentualnie frytki z plastikowym widelcem. Nieważne było, kto ile osiągnął lub kto miał, a kto nie miał.

Uśmiechnij się, jesteś w nieukrytej kamerze!

niedziela, 25 lipca 2021

Odczep się, rzepie! A ja się nie odczepię

Jest taka osoba w rodzinie, która sprawia, że potrafię poczuć się jak gówno. Nikt inny nie ma takiej mocy, tylko ona. Może mi coś wyjść, może mi coś nie wyjść, mogę się starać albo mogę się nie starać - to bez znaczenia, bo przy niej i tak potrafię poczuć się jak gówno. Wystarczy, że mam w życiu gorszy okres, a ona już pojawia się, jest i czuwa w gotowości, aby mi uświadomić, jak bardzo jestem beznadziejna, jak bardzo jestem wyrzutkiem społecznym i jakim okropnym jestem dziwadłem. Wszystko, oczywiście, z wielkiej troski o mnie.

Odczep się, rzepie! A ja się nie odczepię

Ostatni wpis

Czy internet staje się martwy?

Ostatnio trafiłam na tzw. teorię spiskową określaną jako teoria martwego internetu. Zakłada ona, że od ok. 2018 roku internet przejęły główn...

Popularne wpisy w ostatnim roku